Przypowieść o Kruku
Przypowieść
o Kruku
Nad
samymi drzwiami
Do
Pracowni Krawieckiej
A
ma pod pazurem
I
igłę i miarę
I
materię
I nawet
Deskę do prasowania
I nawet
Deskę do prasowania
Całe
w czerni
W czerni ciepłej Głębokiej
Że
sam surdut
Że takiż garnitur
Na
każdą ważną
I
poważną okazję
Ala Ślub
Obrona
pracy
Honorowy
dyplom
Medal czy order
Na klapę
Medal czy order
Na klapę
Wprowadzał
ów gość
Mistrza Krawca
Michała Jerzego Stenkę
Michała Jerzego Stenkę
W
świat owych
Wielkich wyzwań
Wielkich wyzwań
Sprostania
na czas
Temu
wszystkiemu
Czemu
Tak znakomicie
Tak znakomicie
W
ciągu 10 lat
Istnienia
Firmy
Można
już rzec
Choć
sam jubileusz
Przypada
Pierwszego Października
Jakże
skutecznie
Sprostał
Sprostał
Bo
ile razy spojrzał
Na
Czarnego Kruka
Swoje
Krawieckie
Rzemieślnicze
Totem
To
sobie
Co
jeszcze ma
Z ziemi podnieść
Z ziemi podnieść
I unieść na właściwy poziom
Z
czego a raczej z kogo
Jeszcze
mus miarę wziąć
A
potem szyć szyć i szyć
By
tego szpanu i połysku
Było stokroć więcej
Było stokroć więcej
Niż
w piórach
Kruka
Że
ten połysk
I
szlif
To
ten wzorzec
Z
niego wzięty Wprost
I
nawet nie kracze
Że
Mistrz Krawiec
Michał
Jerzy Stenka
Znowu
za dużo
Z
niego tej miary wziął
I
gdyby potrafił mówić
To
pewnie by rzekł
Poważnej
Dostojnej
Bezbłędnej
Na
czas
Niech
zawsze bierze
Niech
zawsze bierze
Jak
najwięcej
Bo
dzięki temu
Każdy
garnitur
Każdy
surdut
Każdy
frak
Ile
ważą pióra
Kruka
I
poważne
I
lekkie
Że
tylko w tym
Nowym
garniturze
W
tym nowym Surducie
W
tym nowym fraku
Nic
tylko frunąć Frunąć i frunąć
Zawsze
do celu
Zawsze
na czas
To
tylko z wysoka
I
tak są ze sobą
Już
w dziesięcioletniej Symbiozie
On
Mistrz Krawiec
Michał
Jerzy Stenka
I
jego Totem
Pełen
połysku
Lśniący
W
swoim rzemiośle
Mądry
Nadzwyczaj troskliwy
Nadzwyczaj troskliwy
Nad
czym ma pieczę
Niezawodny
Kruk
I
Dyrektor Biura
I
Menadżer
I
skrupulatny
Jak
Rzecki
W
swoich pamiętnikach
A więc i
Subiekt urodzony
Jakże już Obeznany
W swojej sztuce
I rzemieślniczej
I kupieckiej
Mistrz Subiekt
Bowiem od ręki
Sprzedaje
Wszystko
Na swój krój
A do czego tylko
Zabierze się
To jakże widać
Że to jest jednak jego
Mistrzowska Dłoń
Michał Jerzy Stenka
Subiekt urodzony
Jakże już ObeznanyW swojej sztuce
I rzemieślniczej
I kupieckiej
Mistrz Subiekt
Bowiem od ręki
Sprzedaje
Wszystko
Na swój krój
A do czego tylko
Zabierze się
To jakże widaćŻe to jest jednak jego
Mistrzowska Dłoń
Michał Jerzy Stenka
IlustracjeArchiwum Foto
Mistrza Krawca
Michała Jerzego Stenki
Stanisław J. Zieliński
Tekst
Stanisław J. Zieliński
20.04.2018
r















Komentarze
Prześlij komentarz